18 lat, zbyt wiele marzeń, planów, wspomnień. próba uporządkowania życia po tym jak wszystko się w nim zawaliło. pamiętnik licealistki, która nie wie czego chce, ale wciąż tego szuka.

Wpisy z tagiem: sen

czwartek, 03 listopada 2011

Istnieję. Trochę ciszej i jakby z mniejszym zainteresowaniem, ale wciąż. Nie da się tego ukryć.

W szkole powiedzmy, że jest ok. Szykuje się co prawda pierwsza porażka ocenowa - pamiętałam, że ma być sprawdzian z hiszpańskiego, nawet planowałam się na niego pouczyć, ale kiedy dziś rano dziewczyny oświeciły mi, że to już dziś... Hmm... szanse były niewielkie, biorąc pod uwagę fakt jak ostatnio olewam ten przedmiot. No ale trudno, zwykle tego typu porażki jedynie motywowały mnie do wzięcia się w garść - oby i tym razem tak było.

Dziś na wfie zaczęłyśmy naukę poloneza - wszystko spoko, dopóki nie zerknę, głupia, na osobę tańczącą przede mną i nie dam się wprowadzić w błąd. Póki co w charakterze partnera do dyspozycji miałam A. zwaną D. (+ jej focha, że zawsze musi w tańcu odgrywać rolę faceta mimo posiadania ewidentnie większych cycków) - ciekawe jak to będzie kiedy przyjdzie mi tańczyć z moim absolutnie fantastycznym, aczkolwiek nieraz irytującym w bardzo prozaicznych sytuacjach, chłopcem. Bardzo ciekawe.

Poza tym stopniowo wyrabiam sobie nawyk czytania w autobusie. Moja trasa dom-szkoła nie należy do najciekawszych, słuchawek do telefonu już dawno nie posiadam, więc czymś zająć się trzeba. Aktualnie z braku obowiązkowych lektur (dopiero co uporałam się z Granicą, zanim ją omówimy miną wieki) zabrałam się za 2 tom książki "Czerwone i czarne" Stendhala - trochę z ciekawości ile pamiętam z pierwszego, który, jeśli mnie pamięć nie myli, czytałam w gimnazjum. Bo to było tak, że jak przeczytałam pierwszy to w bibliotece brakowało następnego a potem jakoś tak zapomniałam i przypomniało mi się dopiero niedawno, ale mimo upływu czasu okazuje się, że pamiętam nawet sporo (pomijając nazwiska, ale z tymi mam zawsze problem).

Na tę chwilę to niemal wszystko.

zasadniczo zbyt często ostatnio śnią mi się koledzy z klasy

Julia

PS. Coraz częściej ludzie przypominają mi o tym ile lat skończę w grudniu. A ja coraz bardziej nie wierzę.

czwartek, 08 września 2011

Eh, ciężko jest mi się zebrać na notkę ostatnio - bo przy notce trzeba myśleć. A aktualnie jak coś wymaga wysiłku intelektualnego to ja już wolę iść spać. Mój związek z łóżkiem przeżywa bardzo intensywny etap, nie możemy żyć bez siebie i każda minuta spędzona oddzielnie wypełniona jest (w moim przypadku) tęsknotą i nieustannym ziewaniem. Nawet jeśli wiem, że łóżko zdradza mnie z kotem, czasem nawet dwoma.

Jakkolwiek silne nie byłoby moje przywiązanie do najważniejszego mebla w moim pokoju, przez chroniczne niewyspanie zdarzyło mi się np. wczoraj przez pomyłkę pojechać do szkoły o godzinę za wcześnie, przekazując w ten sposób godzinę snu na czytanie Jądra Ciemności (które to zbytnio do gustu mi nie przypadło).

Na dodatkowym angielskim, na te ostatnie kilka zajęć kursu, zmieniono nam native'a - jest ok., nawet zabawny i w ogóle, ale cóż... nie jest Mattem.

Poza tym coraz bardziej utwierdzam się w tym coby z przedmiotów dodatkowych zdawać tylko rozszerzony angielski i podstawę z hiszpańskiego - pierwszy jako warunek przyjęcia na studia, drugi, jako motywację żebym nie przestała się go uczyć i nie doprowadziła do takiej sytuacji jak z niemieckim (6 lat nauki, pamiętam... niewiele). Odpuszczam sobie gegrę, bo jasne, byłabym w stanie ją dobrze zdać, ale dla własnej satysfakcji (bo potrzebna mi do niczego nie będzie) to jakoś tak hmm... nie. Oczywiście cały czas mi się kołata po głowie taki durny pomysł porwania się na rozszerzenie z polskiego, ale chyba nie trzeba tłumaczyć co w nim jest durnego.

W temacie polskiego - dostaliśmy już tematy prezentacji maturalnych. Wybieram oczywiście z 1 i 2 grupy, na 'język' się nie decyduję, bo jeszcze mi nie odbiło. Kuszą mnie te najbardziej tradycyjne: cierpienie, Shakespeare, wizerunek kobiety. Ale jeszcze zobaczymy...

Kończę, bo wypadałoby jeszcze zadania domowe odrobić.

ziewająca

Julia

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Chciałabym mieć piękne sny. Wiecie - tęcze, jednorożce i słoneczne popołudnia na trawie. Ale nie, jeśli już mi się coś przyśni to oczywiście budzę się zła, smutna albo wystraszona. Albo wszystko na raz.

Tej nocy na przykład, gdzieś koło godziny 4 byłam bliska zadzwonienia do D. i powiedzenia mu, że nie chcę go znać, nigdy mu nie wybaczę i w ogóle to koniec. Na szczęście odzyskałam przytomność umysłu zanim wymacałam w ciemności na parapecie telefon i dotarło do mnie, że ten cały motyw jego puszczenia się z jakąś panną to był tylko mój durnowaty sen. Potwornie realistyczny i wywołujący we mnie (od czasu do czasu zazdrosnej, ale skrzętnie to ukrywającej) bardzo negatywną mieszankę uczuć, ale jednak sen.

Długo jeszcze potem nie mogłam zasnąć, a jak już mi się udało to znów śniły mi się jakieś głupoty z anonimowym blond fanem mojego bloga w roli głównej. Ten sen również był jakiś taki niepokojący, szczególnie w momentach gdy cytował w rozmowie ze mną fragmenty notek. A i spojrzenie miał jakieś takie... [ale śliczny był]

Czasem to ja bym już chyba wolała nie śnić.

 

Miałam dziś iść z siostrą do lekarza (właściwie to miałyśmy iść kilka miesięcy temu), ale coś mi się wydaje, że znów nie będzie nam po drodze.

Sprawa legitymacji wciąż pozostaje otwarta - gdy przyjechałam w piątek okazało się, że niestety nie wyczytałam ukrytego  'zadzwoń wcześniej czy masz po co przychodzić' ze słów 'przyjdź w piątek po odbiór'. Bo coś się niby pozmieniało i teraz na legitymacji musi być podpis dyrektora, a że jakoś nie miał czasu... Stwierdziłam, że w takim razie daruję sobie marnowanie kasy na bilety autobusowe i odbiorę dopiero we wrześniu, skoro i tak będę musiała się w szkole pojawić. Fuj, szkoła. Czemu nawet teraz nie mogę jej wywalić w umysłu?

 

nie wyspałam się

Julia

 

niedziela, 22 maja 2011

Spośród wielu (niewielu?) cech wspólnych łączących mnie i moją cudowną siostrę warto wyróżnić dziwne sny. Stali czytelnicy pamiętają pewnie motywy okupacyjne i inne takie w moich sennych marzeniach, ale nie znacie jeszcze możliwości mojej siostry. No to proszę bardzo, daję przykład.

Zeszłej nocy (a była to noc po końcu świata) pierworodnej mojej mamy przyśniło się ziszczenie jednego z jej pragnień - podróż do Pakistanu w celu spotkania się ze swoim 'znajomym' z forum snookerowego i nie tylko. Jednakże po przybyciu okazało się, że Z. zginął w zamachu. Z jakiegoś powodu w okolicy przebywał akurat jakiś cierpiący z powodu niemożliwości wyprodukowania sobie potomka szejk arabski, którego doradcy uznali, że może mieszanka z europejską kobietą zadziała, więc siostra została przez nich uprowadzona. W dalszej części snu była dwukrotnie w ciąży, lecz za każdym razem mówiono jej, iż dziecko zmarło zaraz po porodzie (szczegóły pożycia małżeńskiego zostały we śnie, lub podczas opowiadania go, pominięte). Szejk został później przez jakiś złych ludzi zamordowany [otruty przyp. siostra], a moja siostra wyjechała do Australii (toż to rzut kamieniem jest), w której pobyt przyminał coś w stylu odcinka serialu Rush. W międzyczasie dowiedziała się, iż jej dzieci (dobrze pamiętam, że to synowie byli?) jednak żyją.

Scenarzyści Mody na sukces, czekamy na kontakt w sprawie zakupu praw autorskich do tej historii.

Mój sen tym razem był o wiele uboższy. Wiem, że miałam dwójkę dzieci, ślicznych blond chłopców i że jeden z nich w samej pieluszce i skarpetkach siedział sobie w sporych rozmiarów kałuży na środku chodnika. Więcej niestety nie pamiętam, poza tym, że drugi z chłopców miał na sobie żołty płaszczyk przeciwdeszczowy.

śnijmy dalej

Julia

wtorek, 10 maja 2011

Wciąż dziwnie. Poranek zaczął się od próby wybicia z głowy, że sen (z rodzaju tych, które niekoniecznie chciałoby się śnić) nie był jawą ani żadnym proroctwem. O dziwo nie dotyczył on filmiku do obejrzenia którego namówił mnie wczoraj B. Tłumaczenie dlaczego obawiałam się, że mógłby on mieć zły wpływ na spokojny przebieg wczorajszej nocy jest chyba bezcelowe - odważni mogą sami go obejrzeć, ci ze skłonnością do zwracania wcześniej spożytych pokarmów pod wpływem mocno negatywnych wrażeń, niech lepiej pozostaną w słodkiej nieświadomości.

Wyjście na ostatni już w tym roku szkolnym wykład z etyki zaliczyłabym do jednych z lepszych. Prof. od etyki zastąpiła p. prof. od biologii jako opiekunka grupy. Już na samym początku rozbroiła nas zamieszaniem przy sprawdzeniu obecności, później prośbą by ktoś kto wie gdzie idziemy szedł z nią na przedzie oraz heroiczną walką ze snem podczas wykładu (oh gdyby tylko wiedziała co my przeżywamy na większości biologii...). Zaliczyliśmy też 'małą' wpadkę wbijając, przekonani że jesteśmy już bardzo spóźnieni, na aulę, gdzie przerwaliśmy prawdziwy wykład. Jak się chwilę później okazało, ze względu na brak klas maturalnych przez co spodziewaną mniejszą frekwencję, nasz pseudowykład przeniesiono do mniejszej sali tuż obok.

Temat wykładu (Oblicza polskiego mesjanizmu♥) oraz sposób jego prowadzenia szczególnie nas nie porwał - a raczej przegrał z chęcią pouczenia się hiszpańskiego, powtórzenia wiadomości przed zdawaniem prawka (trzymamy kciuki jutro za W. i D.) oraz potrzebą snu. To ostatnie to oczywiście moja działka, gdyż nawet po 7 godzinach snu + 40 minutach w autobusie nie było ze mną ani trochę lepiej.

Jutrzejszy dzień zapowiada się niezbyt ciekawie. Zgodnie z nowym planem przez dwie pierwsze lekcje będę próbowała nie umrzeć z nudów, na kolejnej będę wysłuchiwać o pierwszej wizycie u ginekologa co zapowiada się tak samo interesująco jak każde tego typu zajęcia, później będziemy kombinować jak tu nie pisać sprawdzianu, który miał być w poniedziałek... Historię i geografię jeszcze jakoś przeżyję, ale dzielące je PO...? Jak to dobrze, że w tym roku kończymy ten bezsensowny przedmiot. Eh...

prawie podziwiam własną koncekwencję

Julia

wtorek, 12 kwietnia 2011
niedziela, 16 stycznia 2011
niedziela, 24 października 2010
czyli co tworzy moja podświadomość
piątek, 03 września 2010
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
 
1 , 2
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Gry Online
Fight World Hunger