18 lat, zbyt wiele marzeń, planów, wspomnień. próba uporządkowania życia po tym jak wszystko się w nim zawaliło. pamiętnik licealistki, która nie wie czego chce, ale wciąż tego szuka.

Wpisy z tagiem: wolontariat

wtorek, 09 sierpnia 2011

Wróciłam wczoraj, ale jedyne co byłam w stanie zrobić to zjeść zrobione przez siostrę naleśniki i iść spać. Moje łóżko kocha mnie tak bardzo, że nie wypuściło mnie ze swych objęć przez 18 godzin. Więc notka teraz, zanim znów zasnę.

Z OFFa zapamiętam na pewno (kolejność bardzo przypadkowa, bo mój mózg pracuje jeszcze dziwaczniej niż zwykle):

  • powrót, który zakończyłby się katastrofą gdyby nie miły starszy pan w autobusie, który budził mnie co kilka przystanków (a może na każdym tylko z różnym skutkiem?) i pytał czy nie powinnam wysiąść
  • pracę wolontariusza czyli w moim przypadku m.in.:
    • rozkładanie i składanie namiotów m-banku - na początku trwające wieki, bo nie ogarnialiśmy, a później automatycznie
    • tworzenie koszy na śmieci - trzeba je było potraktować sprayem (kompletnie zbędne napisy 'metal / plastik', 'tacki / kubki', 'szkło') a potem poskładać, a że metoda składania przerosła moje możliwości to latałam tylko i zbierałam je od składających i ustawiałam tak żebyśmy potem mogli je skleić
    • dyżury na bramce gastro czyli siedzenie z ochroniarzami pod namiotem na końcu lasu i wręczanie wjazdówek autom z gastronomii, odpieranie ataków wściekłych tubylców oraz udzielanie informacji zagubionym uczestnikom OFFa (przy pierwszym dyżurze miało to jeszcze sens, ale już drugiego i trzeciego dnia właściwie niewiele się działo)
  • koncerty:
    • Muariolanzy chociaż usłyszałam tylko jedną piosenkę przez telefon oraz jak już się żegnali, bo miałam dyżur
    • The Lollipops - jedyny, który sama dla nas wybrałam i który był świetny, chociaż grali bardzo krótko, wcześnie i do tego przy najgorszym upale
    • Omara Souleymana - wiecie jak fajnie się tańczy do syryjskiego techno?
    • Meshuggah, które zagrało chyba z dedykacją dla tych starszych pań mieszkających w okolicy, które nas objeżdżały przy bramce
    • Czesława, po którym właściwie nikt z nas nie spodziewał się, że zagra fajnie
    • Mogwai wysłuchanego leżąc na trawie (przyznam się, że możliwe, że przespałam kilka kawałków, ale budziłam się zawsze na oklaski)
    • Barn Owl, które było tak dziwne, że aż fajne
    • Blonde Redhead, które może i by mi się podobało gdyby nie to, że z nagłośnieniem było coś nie tak
    • Dana Deacona, który z publicznością robił co tylko chciał
    • Gang Of Four, a szczególnie moment rozwalania gitary (4 rzuty, ale gitarzysta miał już swoje lata)
    • Junip, które mnie osobiście odrobinkę rozczarowało, ale... o José troszkę niżej
    • Konono No. 1 - nie miałam sił wtedy tańczyć, ale jakoś wyszło, że schroniliśmy się akurat w namiocie, w którym grali i jak dla mnie byli całkiem ok
    • Emeralds - coraz bardziej przekonuję się do ambientu
  • José Gonzáleza, który na śledził (idziesz sobie, odwracasz się a tu Jose za tobą; i tak parę razy)
  • deszcz przez który moje różowe trampki już nigdy nie będą różowe
  • najkrótsze przemówienie jakie w życiu słyszałam czyli jak Artur Rojek miał do powiedzenia parę słów wolontariuszom
  • "spanie" na sali gimnastycznej ("mój jest ten kawałek podłogi..."), koedukacyjny prysznic i woźnego, który najpierw obawiał się, że straci przez nas pracę, a potem był nawet prawie miły
  • odkrycie, że jestem małą maszynką napędzaną połową redbulla
  • Elwów czyli jak jedna krótka historia z dzieciństwa potrafi poprawić humor kilku osobom. Kiedy byłam mała podczas gry w państwa miasta upierałam się, że jest takie miasto jak Elwów, bo słyszałam jak w TV ktoś mówił że 'W Elwowie...)
  • jednonocną ucieczkę na noc do D., za którą dostaliśmy opierdol, lecz nie był to najtragiczniejszy ze skutków
  • "naprawianie" D. oraz moje 'przepraszam kochanie, włączył mi się mały skurwiel'
  • 20 tys. średniej dziennej na liczniku kroków (rekord 31 tys. jednego dnia - czwartek i nasza jedenastogodzinna zmiana)
  • ludzi, którzy podjeżdżając na bramkę gastro zapytani dla kogo pracują odpowiadali... "nie wiem"
  • obcokrajowca, który zapomniał odebrać bagaż a jak po niego poszedł to namiotu depozytu już nie było
  • "nie pojechałyśmy na woodstock, więc zrobiłyśmy go sobie na OFFie" usłyszane z ust dziewczyn, których zdjęcia w błocie możecie łatwo znaleźć w necie w relacjach z festivalu
  • całą masę fajnych ludzi na OFFie poznanych
  • ciepłe bułeczki z Lidla
  • i wiele innych rzeczy, o których zapomniałam napisać

 

Póki co to chyba tyle.

Julia


niedziela, 09 stycznia 2011
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Gry Online
Fight World Hunger