Wpisy z tagiem: smutek
wtorek, 13 września 2011
Nawet grzecznym dziewczynkom zdarza się czasem do szkoły nie dotrzeć. Czasem nawet w planach mają odpuścić sobie nie dzień, lecz, och jakież szaleństwo, dwa. Na podreperowanie gardła i psychiki. Z tą drugą gorzej, wręcz krzyczy o słoik nutelli. Mając jednak w pamięci jak krótki był żywot poprzedniego... Pojawił się bowiem w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i spotkał go dość smutny los - jego zawartość zniknęła w żenującym dla mnie czasie 3 dni (tak, rekord; tak, palcem). Pan Doktor od Gardła próbował dziś ukrócić moje dzieciństwo, subtelnym przekazem 'rocznik 93? to nie do mnie, ja jestem pediatrą, do widzenia'. Pani z rejestracji przekonała go jednak, że jak nie mam skończonych 18 (a wyglądam tak btw na 14 w porywach 16) to jednak wypadałoby mnie nie wyrzucać za drzwi. Poza tym otumaniam się serialami i mierzę się z myślą, że trzeba by otworzyć jakąś książkę, albo zrobić zadanie... Ale nie, nie chce mi się. Mój umysł tymczasowo zamknięty jest na wiedzę. i na wiele innych spraw Julia PS. Mamita wyraziła zgodę na imprezę w piątek, o ile będę się dobrze czuła. Może to by mi poprawiło nastrój...? Pozostaje jednak kwestia stroju - motyw przewodni lata 70/80 - ma ktoś jakieś (normalne) pomysły?
poniedziałek, 12 września 2011
Kolejny szkolny tydzień rozpoczęty. Z bólem gardła i 'lekkim' dołem. Na pocieszenie 5 z matmy, ale za taki banał, że z czego tu się właściwie cieszyć...? Nie wiem. Na godzinie wychowawczej dziwacznie jak zwykle - czerwona sukienka na studniówkę nie, bo wulgarna; P. został uraczony po powrocie z lekko przedłużonych wakacji informacją o tym, że nie będzie miał usprawiedliwionych nieobecności (nie ma to jak 38h nieusprawiedliwionych na dzień dobry); 'Gdzie zjeść tanio' jako temat godziny wychowawczej autorstwa D. (mnie osobiście kusiło żeby zaproponować zajęcia praktyczne z zakładania prezerwatyw, ale sama propozycja ustawiłaby mnie w oczach p. prof. na pozycji bezbożnej latawicy). Poza tym, niewiele się dziś działo. Właściwie to nic. Nawet szok wywołany 6 zadaniami z angielskiego szybko przeszedł. Taka perfekcyjna obojętność, znacie to? Nie umiem się zebrać w sobie żeby zrobić cokolwiek na jutro. O ile jeszcze w piątek czy przez fragment soboty byłam pełna zapału i energii (czyt. zrobiłam wszystkie zadania z angielskiego + opowiadanie, na które mieliśmy z tydzień czy dwa) to teraz... Nie, nie ma szans żebym cokolwiek zrobiła. I smutno mi strasznie, ale na to niewiele da się poradzić. no chyba że ktoś chciałby mnie przytulić Julia |
Zakładki:
Autorka szablonu
Czytam
Moje
Tagi
![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||