Wpisy z tagiem: blog
piątek, 02 września 2011
Jak pewnie zauważyliście, zaczęłam niedawno korzystać na blogu z widgetu feedjit. Tak w sumie z ciekawości - na ile będzie się to pokrywało ze statystykami bloxa i czego nowego dowiem się o moich czytelnikach. Tym co zaskoczyło mnie najbardziej jest fakt, że najbardziej poczytną moją notką zdaje się być ta dotycząca separacji Jona i Kate Gosselinów (teraz już rozwiedzionych), znanych z programu Jon & Kate + 8. Częste wejścia z wyszukiwarki na tę notkę spowodowane zostały zapewne pojawieniem się najnowszej serii programu na TLC (teraz to już właściwie Kate + 8) - chociaż i tak ciekawi mnie jak to możliwe, że szukając info na ten temat ludzie trafiają akurat do mnie. Natomiast notka o stracie portfela została odwiedzona kilka razy przez zagubionych poszukiwaczy informacji o tym czy portfel to dobry pomysł na prezent i jaką dać do niego dedykację. Zdarza się również, że ktoś szukając tekstu piosenki znajdował moją notkę (się w tytułach zdarzały dość często). Ciekawe tylko czy ktoś pojawiwszy się tu przez przypadek został na dłużej. Hmm...
Dzień w szkole nawet ok, przeleciał szybko - 4 lekcje nie mogły się aż tak dłużyć. Już mamy oczywiście zadania domowe, ale takie z kategorii banalnych, skupialiśmy się bardziej na sprawach organizacyjnych. W autobusie powrotnym spotkałam K., którego spotkanie zwykle kończyło się dla mnie mieszaniną bardzo sprzecznych uczuć oraz niechcianym napływem wspomnień. A dziś jakoś tak... Nie poczułam nic z tego co zawsze - żadnej radości, żadnego żalu. Taką obojętność raczej i zażenowanie jak zawsze gdy spotykam kogoś z kim nie mam o czym gadać. I wiecie co? O dziwo mnie to cieszy. możliwe że jeszcze się odezwę Julia
piątek, 19 sierpnia 2011
Przegapiłam 2 urodziny bloga! Pomyliły mi się daty, a to przecież 13tego... Eh, ale fakt faktem - blog ma już dwa lata. Były momenty lepsze i gorsze, ale jeszcze go nie usunęłam, więc chyba bardzo źle jeszcze nie jest. prawda? Julia
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Ostatnio za każdym razem gdy zabieram się za pisanie notki nie potrafię nawet zacząć. Nie wiem o co chodzi. Jakby włączyła mi się jakaś taka... nieśmiałość? Coś w stylu 'nie, nie będę o tym pisać, to nudne, nikogo nie obchodzi'. Zupełnie jakbym zwykle pisała o czymś ciekawym. A. zwana D. czyli Promyczek lub ta paskuda która bezczelnie wyjechała i nie wraca, przyleci z Anglii dopiero 30tego, wbrew przedwyjazdowym narzekaniom, że będzie okropnie i nie wytrzyma tam nawet tygodnia. Tak serio to się cieszę, że jej się jednak ułożyło i że dobrze się tam bawi, ale kurde no... Stęskniłam się. Do B. przyjechał w zeszłym tygodniu Katalończyk - całkiem fajny, tylko za dużo z nim nie pogadałam, bo nieśmiała istota ze mnie jest (jak wiecie). Za to świetnie się grało w bilard - mistrzem nie jestem (na początku zawsze trzeba mi przypomnieć jak się trzyma kij), ale parę ładnych wbić zaliczyłam. Wczoraj Katalończyk wyleciał do domu zabierając ze sobą B., który przed wyjazdem włamał się D. do mieszkania coby zostawić mu pożegnalną kartkę (pod wpływem włącza mu się kaskader balkonowy). Z D. dalej wszystko ok, od 10 miesięcy właściwie (nie chcę zabrzmieć jak stara nudziara, ale... 'jak ten czas leci'). Wyjątkowo udało nam się uczcić miesięcznicę, ale lepiej nie będę wchodzić w szczegóły. Byłam dziś w kinie z N. (nie jestem pewna czy wcześniej już o niej pisałam, ale jeśli tak to pewnie wspominałam, że chodziłyśmy do jednego gimnazjum i że jest geniuszem matematycznym). Film: Zła Kobieta (kurs j. angielskiego wg. tłumaczy tytułów filmowych kobieta = teacher), jak na durną amerykańską komedię był całkiem strawny. Smutno by było gdyby ten blog miał zakończyć swój żywot przed drugimi urodzinami, więc... spróbuję podłączyć respirator. Julia
poniedziałek, 09 maja 2011
Rozmawiałam z D., o blogu. Że jaka to szkoda, że go tak porzuciłam, bo miałam (jego zdaniem) sporo czytelników i w ogóle. Ja na to, że to jakoś mało prawdopodobne skoro gdy pisałam to byli tak że ich nie było (inaczej nie da się tego powiedzieć).
Tak więc, dla tych, co tęsknili za kompotem: 'dobra' wiadomość - powróci (do momentu aż mi się nie znudzi). Tak samo paskudny jak zwykle (osobiście kompot znam tylko z przedszkola oraz Wigilii i z a w s z e był tak samo obrzydliwy), ale jednak. Oczywiście robię to dla siebie, nie ze względu na sugestię tego osobnika rodzaju męskiego, który od 7 miesięcy dostępuje zaszczytu przemierzania ze mną szkolnych korytarzy trzymając się za rączki (i na tym mniej/więcej jego zaszczyty się oczywiście kończą). do jutra. chyba że siebie i was właśnie okłamuję Julia
wtorek, 05 kwietnia 2011
sobota, 04 grudnia 2010
poniedziałek, 11 października 2010
soaring on my own across the sky |
I never knew how good it felt to be |
just me, just me!"
środa, 04 listopada 2009
no nie jest tak? Little J ♥ |
Zakładki:
Autorka szablonu
Czytam
Moje
Tagi
![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||