O dniu wczorajszym właściwie nie ma co pisać, dlatego też w zastępstwie wrzucam poniższy cytat (dokładnie caaaały akapit), który to jakoś mocno wrył mi się w pamięć po zabijaniu czasu w autobusie literaturą.
"Co oni sobie wyobrażają, po co tu przychodzą? Oficjalna odpowiedź brzmi: przygotowują się do życia, to znaczy do pracy i spokojnych warunków do wychowywania dzieci, żeby je przygotować do życia, to znaczy do pracy i spokojnych warunków do wychowywania. Ale pomimo poradnictwa zawodowego, pomimo broszur, udowadniających, ile można zarabiać, jeśli się zainwestuje w jakieś solidne wykształcenie - na przykład farmakologię albo księgowość i zarządzanie, albo którąś z licznych dziedzin elektroniki - wciąż jeszcze, choć brzmi to niewiarygodnie, są tacy, i to wcale liczni, co upierają się przy pisaniu wierszy, sztuk teatralnych i powieści! Otępiali z braku snu bazgrzą w kradzionych chwilach pomiędzy zajęciami uniwersyteckimi, dorywczymi pracami i życiem małżeńskim. W głowach krążą im słowa, podczas gdy sprzątają w szpitalach, sortują listy na poczcie, podgrzewają dziecku butelkę z mlekiem albo smażą hamburgery. I gdzieś pośród serwitutów składanych konieczności, szalona niekonieczność szepcze im do ucha, żeby żyli, poznawali, doświadczali - czego? Cudów! Sezonu w piekle, podróży do kresu nocy, siedmiu filarów mądrości, jasnego światła pustki... Czy któremuś się powiedzie? Oczywiście. Przynajmniej jednemu. Może dwojgu, najwyżej trojgu - spośród tysięcy startujących."
Christopher Isherwood, "Samotny mężczyzna"
może dziś będzie ciekawiej?
Julia
PS. ah, przypomniało mi się - dialog z wczorajszego angielskiego:
X: what does your girlfriend think about your beard?
M: oh, she finds it amusing.
X no way! she finds your bird amusing?
M: beard..., yes
Mogłam troszkę przekręcić ale chodzi o przejęzyczenie X, przez które to trzęśliśmy się ze śmiechu dobrych parę minut udowadniając pewnie w jakiś sposób cudownie wysoki poziom naszej niedojrzałości.
Ale i tak... z wymową słów po angielsku trzeba uważać...
A co do brody naszego boskiego nativa - przez nią strasznie mi przypomina bohatera tej gry. Ale tak pozytywnie.