18 lat, zbyt wiele marzeń, planów, wspomnień. próba uporządkowania życia po tym jak wszystko się w nim zawaliło. pamiętnik licealistki, która nie wie czego chce, ale wciąż tego szuka.
Pamiętam jak kiedyś twierdziłam uparcie, że ludzie się nie zmieniają. Miałam chyba nawet do tego jakieś Bardzo Logiczne wytłumaczenie, wiecie, taką wysoce filozoficzną argumentację małoletniej wszystkowiedzącej.
A jednak, zmieniają się. Kiedy przypominam sobie rzeczywistość, w której żyłam rok temu... Wielkie zaskoczenie i niepewność zmieniły się w całkiem satysfakcjonującą codzienność. Najbardziej otwarta osoba jaką znałam w tą, która coraz częściej nie widzi dla siebie miejsca wśród ludzi. Chodząca uległość, w niemal pewność siebie. Dusza towarzystwa, w aliena. Ciche kujonki, w pseudo imprezowiczki. Zabawny chłopiec, w ośmieszającego się rozpaczliwym poszukiwaniem uczucia desperata. Inny, którego również ceniłam za poczucie humoru, w zgorzkniałego i onieśmielającego prześmiewcę.
A może to tylko mi się zdaje? Może zmienił się jedynie sposób w jaki na nich patrzę, lub najzwyczajniej, to ja już nie jestem taka jak wcześniej. Tak, oczywiście, zauważam pewne zmiany w sobie, inne wytykają mi ludzie, mniej lub bardziej sprawiedliwie. Cóż, pewnych rzeczy nie da się ukryć. Jednak troszkę przeraża mnie kierunek w jakim to wszystko zmierza.
Chyba, że to tylko ta pora. Pod płaszczykiem refleksji końca roku mógł przecież przyjść do mnie, zły, niedobry, choć tak przecież dobrze znany, pesymizm.
Troszkę to wszystko nie ma końca. Ale przecież nigdy nie byłam dobra w kończeniu tego co zaczęłam.
same old, same old
Julia
PS. piosenką dołączoną do notki miało być 'Nobody Knows' Dido, czyli melodyjka z czołówki Grey's Anatomy, ale po przesłuchaniu całości doszłam do wniosku, że poza refrenem nie da się jej słuchać