18 lat, zbyt wiele marzeń, planów, wspomnień. próba uporządkowania życia po tym jak wszystko się w nim zawaliło. pamiętnik licealistki, która nie wie czego chce, ale wciąż tego szuka.

Wpisy z tagiem: nauka

niedziela, 18 grudnia 2011

Miałam się uczyć geografii. Wiecie, sprawdzian od początku roku, taki co to mógłby zawalić średnią. Poważna sprawa. Spojrzałam jednak na zeszyt i stwierdziłam, że:

a) nie posiadam połowy notatek (bo były gdzieś na kartkach albo nie było mnie na lekcji)

b) połowa z posiadanej połowy jest nieodczytywalna

c) nie umiem nawet połowy z odczytywalnej połowy posiadanej połowy.

Na skutek takiego odkrycia doszłam do wniosku, że się poddam i zaufam swojemu szczęściu - nigdy nie było tak źle żebym na 2 nie napisała (tzn. pewnie było, ale wypieram takie wspomnienia z pamięci).

No i się zaczęło. Poranne przerzucanie kanałów i złapanie samego początku VIII części Star Trek. Obejrzę, stwierdziłam, złapię sobie choć szczątkowy kontekst do oglądania TBBT. Minęło pół godziny i zaczynałam nawet czaić o co chodzi. No i oczywiście, jak to mam w zwyczaju, zastanawiałam się skąd kojarzę część aktorów (ostatecznie wyczaiłam: Betty Applewhite i tego kolesia który chciał zabić dziecko Suzan i Mike'a z Gotowych na Wszystko i prof. Xaviera z X-mena). Byłam dość uprzedzona do tego filmu, ale muszę przyznać, że nie był nawet taki zły. Może nawet obejrzę pozostałe części? Hmm...

Później - Zelig. Zaczęłam go oglądać wczoraj wieczorem, ale byłam tak zmęczona, że padłam w połowie. Aż mi głupio było przerywać tak fajny film, ale chyba jeszcze gorzej bym się czuła gdybym zasnęła podczas oglądania go (nie wiem co mnie tak wymęczyło wcześniej, eh). Genialna historia, świetny pomysł z użyciem konwencji filmu dokumentalnego. Póki co, ze wszystkich filmów Allena ten chyba podoba mi się najbardziej.

Na koniec, z innej bajki, Dreamgirls, bo takie zaległości też trzeba nadrabiać. Szału nie ma, ale obejrzeć można. Ładne piosenki, ładne buźki, ładne ciuchy, w tle niby bardzo poważna historia, ale jakoś się tego nie czuje.

Dałam odpocząć oczkom, pozajmowałam się czymś innym, a gdy chwilę temu znów odpaliłam laptopa, na stronie z zastępstwami powitała mnie informacja, że geografii jutro nie ma. Taaak, mój wybór sposobu spędzenia czasu był jednak właściwy.

Julia

wtorek, 11 października 2011

notka zaczęta parę dni temu, dokończona dziś. jeszcze tak wiele do nadrobienia mam, eh...

W środę zakończyłam mój wspaniały, rozkosznie darmowy, dwuletni kurs angielskiego. Za więcej mi już kochana Unia nie zapłaci i właściwie nie wiem co dalej - czy szukać jakiegoś innego na ostatnią chwilę, czy może spróbować zmobilizować się sama i popracować nad angielskim w domu...? Nie mam pojęcia.

Ale chyba zdecyduję się na to drugie, bo teraz nie trzeba mi parcia dalej, a raczej uzupełnienia braków. Mogłam sobie być na poziomie 'Pre-Proficiency' i zdawać test kończący kurs na akceptowalne (choć nie powalające na kolana) 60%, ale to nie zmienia faktu, że w świecie gramatyki poruszam się częściej instynktownie niż kierowana nabytą wiedzą, a to nie jest zbyt dobre. Szczególnie jeśli robię tak od samego początku (obudzona w środku nocy nie wyrecytuję wam regułki na użycie Present Simple, prędzej tępo zapytam czy to ten z 'es' czy 'ingiem').

Mogłabym oczywiście poprosić D. o pomoc, ale nie wiem czy to dobry pomysł. Od kiedy jesteśmy w tej samej grupie na angielskim w szkole jego przekonanie o tym, że to ja jestem lepsza w tej kwestii musiało się rozprysnąć na miliony kawałków rozczarowania. Bo spoko, mam certyfikat potwierdzający moją wspaniałość, ale to D. poprawia napisane przeze mnie  wypracowania dla cudownej p. prof., odkrywając przy tym bezmiar mej gramatycznej niewiedzy. A ja za to się peszę i tracę pewność siebie do tego stopnia, że przeczytanie kilku głupich zdań na głos na forum klasy mnie stresuje. Poza tym, nauczona doświadczeniem z wszelkich prób uczenia siebie nawzajem czegokolwiek* mogę stwierdzić, że i tym razem skończyłoby się to wolą mordu u jednego  z nas (jeśli nie u obojga).

Pozostaje mi chyba jedynie walka z samą sobą. Trzeba by znaleźć te pokłady chęci do nauki, które podobno gdzieś tam we mnie się chowają (powiedziałabym gdzie, ale jako dobrze wychowana młoda dama nie powiem) i wziąć się do pracy. Taaak.

addle-head

Julia

* wyjątek: całowanie, ale w sumie w moim przypadku to był kurs niemal od podstaw

czwartek, 23 września 2010
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Gry Online
Fight World Hunger