Wpisy z tagiem: wesele
sobota, 24 września 2011
Jakoś tak w piątek zapomniałam napisać notkę, tak więc teraz nadrabiam. Jak próbowałam sobie ułożyć co mogłabym o tym dniu napisać do głowy przyszły mi 3 rzeczy: 1) D. śmiał się, że podnieca mnie matematyka. Zwykle podczas rozwiązywania zadań wpadam w stan radosnej ekscytacji, emanuję zapałem o jaki zwykle u mnie ciężko, ale też jak mi coś nie wychodzi to włącza się tryb 'bez kija nie podchodź'. Mój związek z matematyką miewał swoje wzloty i upadki - poczynając od fascynacji dodawaniem i odejmowaniem, przez koszmar tabliczki mnożenia, radość z pierwszych udziałów w Kangurze i innych konkursach, pierwszą 2 w gimnazjum, aż po stan obecny czyli miłość wybiórczą (np. równania i delta tak, trygonometria i bryły nie, etc.). 2) Zakupy z A. zwaną D. - zwykłe sklepy, lumpy, jej zakup, moje zrzędzenie, że jestem spłukana (i właściwie całe kieszonkowe do końca roku mam już co do grosza rozplanowane na prezenty - urodziny, święta, rocznica, wszystko oczywiście na raz!), ploty. Pozytywnie. 3) Wśród native'ów w szkole językowej wielkie poruszenie - boski Tom z Manchesteru się żeni, oczywiście z polką. Gordon najpierw poprosił nas o rady co do picia na polskim weselu, a potem poinformował, że wybiera się w kilcie. W końcu jest szkotem, dumnym ze swojej narodowej tradycji. A jak tradycja to brak bielizny pod kiltem. Z tego co mówił to zwykle na uroczystościach największy problem stanowią staruszki, które podchodzą i pytają 'czy jesteś prawdziwym szkotem?' a potem postanawiają to namacalnie sprawdzić cisnąc im swe wiekowe rączki pod kiece. Już nie mogę się doczekać opowieści jak przeżył to wesele :D
Dzień dzisiejszy dość monotonny - znów miałam troszkę doła, ale już mi lepiej. Jest nutella, jest maraton z "Jak poznałem waszą matkę" i jest kot, który darzy szczególnym uczuciem mój zielono-pomarańczowy kocyk. Będzie lepiej. Ah, no i mama chłopca od ziemniaków w żartach chciała uczynić ze mnie jego towarzystwo na jakieś wesele. On nie wykazał jednak zainteresowania, a raczej zażenowany unikał kontaktu wzrokowego i ogólnie jakiegokolwiek. Świetnie go rozumiem, dzieci nigdy nie byłyby w stanie zrobić rodzicom takiego przypału jaki oni potrafią zrobić nam.
tears dry on their own Julia |
Zakładki:
Autorka szablonu
Czytam
Moje
Tagi
![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||