18 lat, zbyt wiele marzeń, planów, wspomnień. próba uporządkowania życia po tym jak wszystko się w nim zawaliło. pamiętnik licealistki, która nie wie czego chce, ale wciąż tego szuka.

Wpisy z tagiem: wakacje

środa, 31 sierpnia 2011

Do poprzedniej notki - sok był również na parapecie i firance. Co prawda nie przebija kawy na suficie pokoju siostry (dłuuuga historia), ale i tak - efekt niezły.

Wizyta u lekarza dość... dziwna. Rozmowa po spirometrii:

- Dobrze się czujesz?

- Tak.

- Na pewno? Bo wyniki masz bardzo słabe.

Zostałam zrugana za niewymienienie pościeli na hipoalergiczną (hypoalergiczną?) i znów strasznie kusiło mnie by powiedzieć, że nie wierzę w alergię - przynajmniej wątpię żeby to ona rozwalała mi zatoki.

 [trzygodzinna przerwa w pisaniu notki na scrabble podczas której zdążyłam zapomnieć co chciałam napisać]

Na stronie szkoły pojawił się nowy plan lekcji. Już teraz wiem, że w nowym roku pokocham piątki (4 lekcje do 11.45). Poza tym okazało się, że zmieniono nam p. prof. od matematyki, na którą klasa narzekała, na taką, od której oczekuje cudu (tzn. przygotowania ich do matury). Tylko raz w tygodniu będę siedzieć do 9 lekcji (etyka, wiadomo).

A w temacie szkoły jeszcze... po pierwsze zastanawiam się jakim cudem dotrę tam na 8 na rozpoczęcie (teleportacja?), a po drugie... ja naprawdę nie mam się w co ubrać. Tzn. nie mam bluzki, bo ze spódniczką i butami już jest ok. Wyjątkowo nawet przypomniało mi się o możliwym niedoborze w temacie rajstop wcześniej niż 10 minut przed wyjściem.

Bez ładu i składu, ale nie oczekujcie dziś ode mnie myślenia.

wciąż wakacyjna

Julia


Ta notka powinna być pełna pięknych planów jak spędzę ostatni dzień wakacji. Jakiś spontaniczny wypad, coś naprawdę dzikiego co zapamiętam do końca życia, bla bla bla...

Nie oszukujmy się, te ostatnie chwile przed rozpoczęciem roku, którego przebieg zadecyduje o losach wszechświata, będą dość... słabe.

Nie spotkam się z A. zwaną D. (która dopiero co przyleciała z takiej jednej wyspy), bo jest zajęta - co zrozumiałe, musi obskoczyć pół rodziny udowadniając że przeżyła te ostatnie 2 miesiące, ogarnąć jakieś zakupy i jeszcze przestawić się z trybu 'zabawa w dorosłość' na 'mieszkam z rodzicami i muszę się im podporządkować'.

Zrobię drugie podejście do wizyty u lekarza, na którą przecież miałam bardzo dużo czasu, ale chęci jakoś nie. Poza tym jeszcze jakieś zakupy no i znalezienie odpowiedzi na pytanie 'czy w mojej szafie jest cokolwiek co mogłabym ubrać na rozpoczęcie?' (teraz twierdzę, że nie, ale pewnie będę zmuszona uznać, że tak).

Jeśli starczy czasu pojadę do D., który się magicznie rozchorował, ale jeszcze nie wiem co z tego wyjdzie.

A jak rozpoczął się ten ostatni dzień krótkotrwałej wolności? Szklanka z sokiem, karton z sokiem z pionu do poziomu -> marchewkowe szaleństwo na podłodze, lodówce, kaloryferze, ścianie, obrusie, poduszce na krześle, podkładkach pod talerze. Bosko.

jakaś taka bezsensowna ta notka

Julia

czwartek, 07 lipca 2011

A. zwana D. domagała się notki więc proszę bardzo, jest notka.

Odwyk od komputera niezbyt długi może, ale bardzo dobrze mi zrobił. Sporo czytałam - nareszcie dokończyłam pierwszą część 1Q84 (świeżo nabyta część druga czeka), odkryłam takiego pisarza jak Mario Vargas Llosa (przez Raj tuż za rogiem mam teraz silną potrzebę dowiedzenia się jak to było na prawdę z Paulem Gauguin) i skubnęłam jeszcze troszkę Hornbiego, a jego to jak wiedziecie: zawsze, wszędzie i bardzo chętnie.

Diety, ćwiczenia oczywiście... Kochanego ciałka nigdy za wiele, prawda? (wymiennie ze "słodki ciężar nic nie waży" jak się komuś wpakuję na kolana).

Oh, i była jeszcze impreza. Tego się nie spodziewaliście, co? Najmniej imprezująca siedemnastolatka w Polsce uznała bowiem, że raz do roku wypadałoby gdzieś wybyć i że wyjazd rodziców A. zwanej D. do Grecji uczcić trzeba i odpuszczając sobie wymigiwanie się grzecznie pojawiła się na długo planowanej domówce. Z imprezy do odnotowania rzeczy następujące (znalazłoby się więcej ale część jest mało odpowiednia jeśli chodzi o publikowanie nawet na tak mało poczytnym blogu):

a) "pij, pij, będziesz łatwiejsza" w dalszym ciągu na mnie nie działa - radosna, nieogarnięta lub uroczo ziewająca owszem, ale żeby łatwiejsza to nie - hamulce mam mocne. Głowę ponoć też, ale osobiście uważam, że nie wypiłam na tyle dużo by można to było stwierdzić.

b) śliczny chłopcze: gdy gin ci szumi w główce i właśnie wróciłeś z wyprawy do bloku obok w celu pojeżdżenia windą to po 3 powtórzeniu opowieści (jedziesz w górę... i jedziesz... i jedziesz.... i jest 10 piętro... i nic się nie dzieje! a potem jedziesz w dół... i w dół... i w dół... i dalej nic się nie dzieje!) i namawianiu coby ktoś poszedł pojeździć z tobą - daj sobie spokój, prosimy!

c) Bee świetnie tańczy (szczególnie z chłopcami, których dziewczyny nie czują właściwego rytmu), a evergreeny z radia są lepszym podkładem muzycznym niż viva

d) nic tak nie uruchamia instynktu macierzyńskiego i chęci wykarmienia całego świata jak nieporadny mężczyzna w kuchni (zaletą robienia ludziom jedzenia na imprezach jest to, że czego by im się nie podało i tak pochwalą, bo są tak głodni, że tost z serem i pizza z biedronki smakują lepiej niż dania w ekskluzywnej restauracji)

e) poparzenie palca blachą spod pizzy jest jak rana wojenna (przynajmniej w przypadku D.)

f) która godzina by nie była We are the champions zmusza do śpiewania

g) kiedy chłopak marzy o tym by dwie dziewczyny rzuciły się na niego w łóżku raczej nie ma na myśli bezlitosnego łaskotania

h) do tej samej rzeki można wejść i 3 czy tam 4 raz, czemu nie

i) kiedy przyjaciółka gotowa jest cię znienawidzić na wieki za wystawienie po raz kolejny pojaw się znienacka a potem przytulaj aż skończy płakać (Aś to zawsze musi mieć mocne wejście, eh)

j) po malowaniu mieszkania zostawiajcie resztki farby żeby można potem było domalować to co ze ściany zniknęło w niewyjaśnionych okolicznościach (ważne!)

k) A. zwana D. i D. nadrobili odrobinę moje zaległości okresu dojrzewania ucząc mnie grać na PlayStation (gdybyście posadzili mnie i nietrenowanego szympanasa z konsolami w rękach gralibyśmy podobnie - cisnę wszystko jak leci i patrzę co się stanie a potem nie umiem tego powtórzyć).

 

A tak w ogóle to właśnie wróciłam z bardzo udanej nocki u A. zwanej D. - tosty hawajskie, tekken i Pod słońcem Toskanii. Skończyło się dość wcześnie, bo niektórzy są poważnymi młodymi ludźmi i maja stałą, odpowiedzialną pracę (tak, to wciąż nie o mnie). Ah, i Jagoda (kot który nie urósł) prawie zaakceptowała fakt mojego istnienia we wszechświecie - sukces ludzie, sukces!

W temacie sukcesów - Mamita zgodziła się na moją obecność na jutrzejszej domówce u D. My też jesteśmy poważnymi młodymi ludźmi, ale tylko troszkę - udowodniliśmy to perfidnym telefonem z imprezy o 1 rano (Mamita sama mówiła, że zadzwoni tylko nie zczaiłam, że to taki żarcik był) i umiejętnością formułowania sensownych wypowiedzi. No i może też w sumie tym, że mimo naszych prawie 9 miesięcy razem nie usłyszała "zostaniesz babcią". Tacy jesteśmy, kurcze, grzeczni i odpowiedzialni.

 

Koniec notki, bo komu by się chciało takie długie to czytać.

wy oczywiście też grzeczni, prawda?

Julia

PS. jak ja kocham nie wiedzieć jaki jest dzień tygodnia

środa, 22 czerwca 2011

Się chyba naprawiło. To tak w temacie notki poprzedniej.

Świadectwo otrzymane, 4,25, niemal żadnych niespodzianek. Niemal, gdyż p. prof. uznała, że jeśli ktoś nie ma usprawiedliwionego ostatniego tygodnia (wystawione oceny -> frekwencja pewnie z 20% w następnych dniach) to świadectwa nie dostanie. Póki nie usprawiedliwi. No i się zaczęło... Zapobiegawczy (a raczej ci którzy uwierzyli we wcześniejszego maila) mieli ze sobą zeszyciki z usprawiedliwieniami, inni na szybko wypisywali i (to już opcjonalnie) pisali esy do rodziców, że jakby ktoś pytał to podpis jest prawdziwy. Ja musiałam jedynie skoczyć do sekretariatu po karteczkę, że Mamita dzwoniła do szkoły przekazać żem chora.

D. swojego nie dostał, nawet nie walczył szczególnie. Mógł za to po przyjściu do domu pochwalić się dyplomem z FOX'a, tak samo jak ja z resztą - z tą różnicą, że na jego dyplomie jest napisane: wynik bardzo dobry, a na moim tylko dobry. No i jego pendrive (wygrana) ma 2GB więcej.

Po zakończeniu McFlurry z A. zwaną D. (chociaż już właściwie mało kto mówi do niej D.) i Aś. Gadanie o głupotach i planowanie wykorzystania przestrzeni mieszkalnej A. zwanej D. podczas nieobecności rodziców. Chwilę po tym jak Aś popędziła na dworzec dotarło do nas, że uczyniła to ze świadectwem Promyczka w torbie (nie żeby w zeszłym roku zdarzyła nam się niemal identyczna sytuacja).

Wieczorem ostatni angielski. Tzn. będę mieć jeszcze zajęcia przez pierwszy semestr przyszłego roku, ale na nieszczęście już nie z Matt'em. Podarowałyśmy mu z Al. książkę Kapuścińskiego - okazało się, że ktoś mu już ją polecał i mało brakowało a niedawno sam by ją kupił. Czyli ucieszył się z prezentu, a my przełamałyśmy tradycję dawania nativom wódki na pożegnanie.

 

No dobra, a teraz informacja najważniejsza. (wdech, wydech, wyrzuć to z siebie) Podjęłam decyzję o zrobieniu sobie odwyku od komputera. Długość będzie zależna od mojej silnej woli - do lipca, do sierpia, całe wakcje, albo 2 dni (jeśli zew scrabbli/fb/kwejka/demotów/bloga okaże się silniejszy niż ja). Robię to dlatego, że mam świadomość, że jeśli nie zdecyduję się na tak drastyczne zagranie prędzej czy później wpakuję się w typowy wakacyjny rytm dnia kręcącego się mimo wszystko wokół komputera. Wystarczajaco dużo (tzn. zbyt dużo) czasu wygrzewałam się przed ekranem w roku szkolnym. Teraz czas na zmianę, koncentrację na czym innym. Na czym? Chyba sama do końca nie jestem pewna. Dowiecie się niedługo, lub jeśli znajdę w sobie siłę dopiero we wrześniu.

Udanych wakacji kochani moi. Pamiętajcie żeby pić dużo wody i nie oszczędzajcie na kremach z filtrem. Bawcie się dobrze i (nie) tęsknijcie.

jeszcze zdeterminowana

Julia

PS. od czasu do czasu poproszę pewnie kogoś żeby sprawdził jak się tutaj sprawy mają, więc jakby ktoś chciał coś ode mnie (np. powiedzieć mi jaka jestem fantastyczna) to nie krępujcie się i piszcie w komentarzach

sobota, 03 lipca 2010
sobota, 26 czerwca 2010
środa, 23 czerwca 2010
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Gry Online
Fight World Hunger