Ktoś chciał notkę, więc piszę.
Przez ostatnich kilka dni żyłam oczywiście tymi pseudo próbnymi maturami. Podobno są łatwiejsze i to całkiem możliwe, bo z matmy będę miała chyba > 80%, z polskiego (jeśli p. prof. nie spali mojej kartki zobaczywszy straszliwy błąd jaki zrobiłam w wypracowaniu) też nie powinno być źle, z angielskiego mam dobre przeczucia wobec wszystkiego poza częściami pisemnymi - zupełnie nie mogłam się skupić na tym co piszę, paradoksalnie przez brak stresu.
Poza tym wiatr wieje, plecki bolą a czekolady zawsze za mało.
Julia