Wpisy z tagiem: randka
piątek, 18 listopada 2011
Dziś koło godziny 18, esemesowa wymiana zdań:
Co prawda nie czekał tam z gitarą, na serenadę nie miałam co liczyć, ale i tak... moja potrzeba romantyzmu została zaspokojona. Sekundę później oczywiście wpadłam w popłoch - w pokoju bałagan, włosy tragiczne, Siostra swoje właśnie farbowała... Apokalipsa, ot co. Zaczęłam wrzucać na siebie ciuchy coby wybiec przed klatkę na spotkanie, Mamita postanowiła dorzucić swoją cegiełkę do budowania romantycznej atmosfery wręczając mi worek ze śmieciami i rozkazując się ich pozbyć po drodze. No świetnie.
Dalej było wspólne oglądanie Pingwinów z Madagaskaru, TBBT i Dwóch i pół (Siostra nie dość, że zaszczyciła nas swoją obecnością to jeszcze przyniosła chrupki!), pyszna kolacja zrobiona przez Mamitę, fascynowanie się kotami, niezwykle poważne rozmowy z Aerosmith w tle i uderzenie okrutnej rzeczywistości -> czas powrotu póki jeszcze autobusy jeżdżą częściej niż co 2 godziny. Z zadowoleniem stwierdzam, że co jak co, ale chłopak to mi się całkiem udany trafił (oczywiście wmawiam sobie też geniusz moich umiejętności wychowawczych). zaskakujmy się! Julia PS. dla tych, którzy wciąż nie czają niezwykłości wydarzeń dzisiejszego wieczoru: D. mieszka bardzo daleko ode mnie (trza się tłuc komunikacją miejska min. 50 minut, a jak się ma pecha to nawet z 1,5h) i jeszcze dodatkowo miał być w tym czasie na koncercie.
sobota, 01 października 2011
Byliśmy dziś z D. w zoo. Taka, wiecie, słodka randka. Trzymanie się za rączki i cieszenie jak dzieci na widok zwierzątek. Części niestety nie udało nam się zobaczyć (chowały się, paskudy jedne), ale to tylko powód żeby pójść jeszcze kiedyś. Niektóre rzeczy się nie zmieniły, chociaż minęło już trochę czasu od kiedy ostatnio tam byłam - u hipopotamów woń unosi się nieziemska, lamy są boskie i wciąż w pobliżu niedźwiedzi łapię schiza, że któryś dostanie super mocy i wyskoczy żeby mnie zjeść. Bo one mają takie wygłodniałe spojrzenie. Poza tym: kasztany, kasztany, kasztany. Kocham kasztany. Dwa zdjęcia z dzisiejszego dnia (reszta jest koszmarna, albo nie nadaje się do publikacji ^^):
Z B. to szczera prawda - ma w sobie coś z surykatki.
Mistrzowski pyszczek. tak krótko Julia |
Zakładki:
Autorka szablonu
Czytam
Moje
Tagi
![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||