18 lat, zbyt wiele marzeń, planów, wspomnień. próba uporządkowania życia po tym jak wszystko się w nim zawaliło. pamiętnik licealistki, która nie wie czego chce, ale wciąż tego szuka.

Wpisy z tagiem: narzekanie

wtorek, 10 stycznia 2012

Hmm... to o czym by tu... Nie o studniówce, bo ten temat już wybitnie mi się przejadł. O szkole nic ciekawego też raczej nie mam do napisania - ot, nudy, sennie i niekończąca się inwencja grona pedagogicznego w temacie uprzyjemniania naszej egzystencji. Hmm...

Oficjalnie mogę zdiagnozować u siebie (jak również u mojego cudownego mężczyzny) silne uzależnienie od scrabbli. W moim przypadku motywowane faktem, że częste wygrywanie sprawia mi dużo przyjemności i ogólnie pochwalam wszelkie inicjatywy odciągające mnie od nauki, w jego natomiast chęcią przypomnienia mi co to znaczy porażka (przyzwyczajony, że w wielu sprawach nade mną góruje ciężko znosi moje zwycięstwa, zwłaszcza, że ich natężenie jest ostatnio dość imponujące).

Jutro robię drugie podejście do odbioru dowodu - w poniedziałek oczywiście jeszcze go nie było, a jak już chyba wspominałam, troszkę mi się spieszy. Przy tej okazji chciałam zauważyć pewien zabawny fakt. Otóż, zapewne mając na uwadze komfort petentów, urząd mojego miasta zapewnił nam specjalnego pracownika odpowiedzialnego tylko i wyłącznie za wydawanie dowodów osobistych. Ma swoje okienko, biurko i komputer i zapewne kupę roboty z wymienianiem świstków na plastik. Można by zrozumieć gdyby w skład jego kompetencji wchodziło jeszcze przyjmowanie wniosków, ale nie, od tego są dwie inne osoby. Albo gdyby moje miasto było jakieś ogromne i miało nieprawdopodobnie dużą liczbę mieszkańców z tendencją do ciągłych przeprowadzek - wtedy zatrudnienie mniejszej liczby osób mogłoby ewentualnie, przy wyjątkowo niekorzystnym wietrze, doprowadzić do tego, że przed złożeniem wniosku trzeba by odczekać 2 minuty w kolejce. Na szczęście jednak nasi przezorni urzędnicy zadbali o to by uniknąć niemożliwego, dokonując równocześnie wspaniałego wkładu w zmniejszanie bezrobocia. :zachwyt:

Eh, padam, a tu jeszcze trzeba koty z łóżka wygonić (uparcie co wieczór kładą się u mnie licząc, że pozwolę im zostać - tak jest od soboty/niedzieli kiedy to nocowałam poza domem i kociaki urządziły sobie w tym czasie w moim pokoju dziką imprezę). I właściwie to może by się na coś pouczyć... Nie, to chyba nie. Może rano?

puff

Julia

wtorek, 20 grudnia 2011

Jeszcze tylko kilka uroczych ślizgów i mam ten semestr z głowy. Jakiś sprawdzian, jakaś ostateczna klasyfikacja, może jakaś zaległa kapa nawet? Potem upiec ciasto, kupić prezent pod klasową nieistniejącą choinkę, zerwać się z Jasełek. Poskładać szczere życzenia ludziom, z którymi nie zamieniłam więcej niż kilku słów od września. Pouśmiechamy się do siebie i poudajemy, że obchodzi nas to wszystko. Znowu będę się zastanawiać dlaczego właściwie mam w ręce opłatek. W sumie łatwiej z niż bez. Tak, idę na łatwiznę, bo mam to troszkę gdzieś (On mówi, że to konformizm, trzeba mnie zmienić).

Oh, żebym tylko nie zapomniała jutro pójść na pocztę. Moja "dorosłość" w oczach Szacownej Instytucji polega na tym, że w trosce o moją niezależność finansową nie może przelewać mi pieniędzy na konto Mamity (w oczekiwaniu na dowód swoje dopiero planuję, niestety), na którym i tak przecież ostatecznie, całkiem słusznie, wylądują.

Przez ową troskę muszę się teraz użerać z pocztą. Dziś było to "tylko" zmarnowane pół godziny w kolejce tylko po to, żeby się dowiedzieć, że listonosz jest idiotą, który nie potrafi ani napisać czytelnie moich danych (zjedzone końcówki przywodzą mi na myśl mój zeszyt z historii, ale nazwisko wyglądające jak imię, a imię jak ozdobny szlaczek to już przesada), ani informacji kiedy mam sobie przesyłkę odebrać (dziś o 17.00 oznacza jutro od 8.00 do którejśtam, wiecie?). Pani w okienku bezradna, przełożonym nie nakabluje, bo nawet nie wie na kogo (i tak obrywa ona a nie ten...). A poirytowani ludzie w kolejce wyliczają swoje skargi. Że choć siedzą w domu i czekają na przesyłkę to zamiast niej dostają awizo do skrzynki, bo listonoszowi nie chciało się na 4 piętro wejść. Albo, że zawsze dostają niby-powtórne awizo choć pierwszego na oczy nikt, łącznie z listonoszem zapewne, nie widział. Albo wcale i przesyłka wraca, bo ponoć jej nie odebrali.

Dobra, ponarzekałam sobie. Kończę. Przynajmniej nie będzie przez parę dni zrzędzenia (szczególnie wewnątrz mojej głowy), że olewam bloga.

czekolada? chętnie.

Julia

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Gry Online
Fight World Hunger