18 lat, zbyt wiele marzeń, planów, wspomnień. próba uporządkowania życia po tym jak wszystko się w nim zawaliło. pamiętnik licealistki, która nie wie czego chce, ale wciąż tego szuka.

Wpisy z tagiem: szkoła

wtorek, 04 października 2011

Mój plan na jutro:

1. -

2. historia

3. zastępstwo

4. zastępstwo

5. zastępstwo

6. matematyka

7. zastępstwo

8. lekcja odwołana

 

Oraz na czwartek (jeszcze pod znakiem zapytania, bo wiadomo kogo nie będzie, ale nie wiadomo kto ich zastąpi):

1. -

2. -

3. prawdopodobnie lekcja odwołana

4. j.w.

5. j.w./zastępstwo

6. najpewniej zastępstwo

7. angielski zapewne łączony z 2 grupą (bo muszą mieć zastępstwo)

8. najpewniej lekcja odwołana

9. j.w.

 

Chodzenie do szkoły w okresie wyjazdów integracyjnych pierwszaczków, oraz gdy zaczyna się sezon projektów międzynarodowych ma bardzo głęboki sens.

kocham szkołę

Julia

czwartek, 01 września 2011

Do matury pozostało 245 dni. Musiałam to napisać.

 

Dzisiejsze rozpoczęcie roku było z jednej strony bardzo zaskakujące...

Przemowa dyrektora o wojnie i panu od Apple.

Klimat wojenny w części artystycznej - przedstawieniu, wierszach, piosenkach...

Telephone Gagi na akordeonie z obrazkami z Auschwitz i ogólnie jakimiś takimi wojennymi (jak zwykle ledwo co widziałam bo nie dość żem mała to jeszcze ślepa) w tle. Przed nim i po nim, zlepione w jedno były jeszcze dwa inne utwory, chyba bardziej adekwatne.

A. zwana D. została Przewodniczącą Klasy. Nie chciała, ale jedyną osobą, która chciała była W. o której p. prof. powiedziała: byłaby dobrą przewodniczącą gdyby ją ubrać (w konsekwencji W. będzie pełniła mniej reprezentacyjną rolę - wiceprzewodniczącej).

 

... z drugiej strony zaś dość przewidywalne.

Minusiki za zły ubiór (jedyna nowość - za brak krawata).

Omówienie statutu.

Dlaczego obcasy są złe.

Czy 18nastoletni palacze powinni w wakacje się zawstydzić spotykając nauczyciela?

Pytanie ze strony koleżanki czy jestem jeszcze z D. (ale jak to... to prawie rok?)

Niech już w końcu zadzwoni ten dzwonek...

 

Poza tym, długo oczekiwane spotkanie z A. zwaną D. i Aś. Czy tych parę godzin wystarczyło żeby się nagadać? Wątpię.

w sumie tyle

Julia

środa, 31 sierpnia 2011

Do poprzedniej notki - sok był również na parapecie i firance. Co prawda nie przebija kawy na suficie pokoju siostry (dłuuuga historia), ale i tak - efekt niezły.

Wizyta u lekarza dość... dziwna. Rozmowa po spirometrii:

- Dobrze się czujesz?

- Tak.

- Na pewno? Bo wyniki masz bardzo słabe.

Zostałam zrugana za niewymienienie pościeli na hipoalergiczną (hypoalergiczną?) i znów strasznie kusiło mnie by powiedzieć, że nie wierzę w alergię - przynajmniej wątpię żeby to ona rozwalała mi zatoki.

 [trzygodzinna przerwa w pisaniu notki na scrabble podczas której zdążyłam zapomnieć co chciałam napisać]

Na stronie szkoły pojawił się nowy plan lekcji. Już teraz wiem, że w nowym roku pokocham piątki (4 lekcje do 11.45). Poza tym okazało się, że zmieniono nam p. prof. od matematyki, na którą klasa narzekała, na taką, od której oczekuje cudu (tzn. przygotowania ich do matury). Tylko raz w tygodniu będę siedzieć do 9 lekcji (etyka, wiadomo).

A w temacie szkoły jeszcze... po pierwsze zastanawiam się jakim cudem dotrę tam na 8 na rozpoczęcie (teleportacja?), a po drugie... ja naprawdę nie mam się w co ubrać. Tzn. nie mam bluzki, bo ze spódniczką i butami już jest ok. Wyjątkowo nawet przypomniało mi się o możliwym niedoborze w temacie rajstop wcześniej niż 10 minut przed wyjściem.

Bez ładu i składu, ale nie oczekujcie dziś ode mnie myślenia.

wciąż wakacyjna

Julia


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Wcale nie myślę o tym ile dni zostało do rozpoczęcia roku. Ani o tym, że nie mam książek. I co włożyć tego strasznego dnia (też nie mam, ale przecież o ty mnie myślę). Bo jestem normalna i mam gdzieś szkołę.

Prawie się nabraliście, co?

A. zwaną D. zła, brzydka Anglia wypluje dopiero za 9 dni, szanse, że się zobaczymy będą pewnie dopiero za 10. Jeśli zaś dopiero 1 września to będę zmuszona urządzić żenującą scenę na szkolnym korytarzu z rodzaju "iiiiiiiiiii! tak strasznie za tobą tęskniłam! nareszcie jesteś!". Nawet się rozpłaczę, a co mi tam. (słyszysz mała? narobię ci wstydu jak się nie postarasz!)

Temat szkoły przywołałam, gdyż się do niej dziś wybieram w celu wyrobienia legitymacji / dostania zaświadczenia, że takową zgubiłam i że panowie kontrolerzy biletów mają się odczepić, bo ulgowy mi się należy (tak jakby mój wygląd 14latki nie wystarczył).

Może spotkam się też z D., może nie - trzy dni niewidzenia się to byłby chyba rekord tych wakacji (takie już z nas obrzydliwie słodkie zakochańce). Już po pierwszych kilku minutach ostatniej kłótni nie miałam pojęcia o co w niej chodziło. Najbardziej chyba o nagromadzenie we mnie złej energii - urodziny taty, utrata portfela, zbliżająca się szkoła, zbliżający się spóźniony jak zawsze okres oraz notoryczne przegrane w scrabble.

To ostatnie może się wydawać sprawą dość błahą, ale dotychczas to ja zwykle wygrywałam (lub było prawie po równo z moją lekką przewagą) i czułam, że jest choć jedna rzecz, w której jestem lepsza. Na początku jak zaczynaliśmy grać różnica poziomów była znaczna (choć doświadczenie podobne), ale widać grając ze mną się wyrobił no i... uczeń przerósł mistrzynię. Wczoraj już na szczęście odwróciłam złą passę, ciekawe na jak długo. Moim problemem jest to, że póki wygrywam jest świetnie, lecz przegrane pozbawiają mnie pewności siebie w grze, za dużo kombinuję i doprowadzam do kolejnych porażek - coś jak Ding Junhui we wcześniejszej fazie kariery, jeśli wiecie co mam na myśli.

miłego dnia

Julia


| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Gry Online
Fight World Hunger