Wpisy z tagiem: sukienka
piątek, 30 grudnia 2011
Witaj studniówkowa sukienko. I niech nikt mi nie próbuje mówić, że nie jest ładna - już kupiłam, dostałam rabat, więc zwrotów nie ma. Jest za to spokój i może mi się studniówka przestać śnić po nocach.
źródło: http://store.orsay.com Do plusów sukienki zaliczyłabym: cenę (kosztowała mniej niż planowałam wydać), kolor (nawet jeśli szanownej p. prof. miałby się nie spodobać), fakt, że jest dopasowana (zwykle Orsay ma zawyżoną rozmiarówkę, chyba że to ja niewymiarowa jestem) i nie wyglądam w niej tak strasznie deskowato jak w 99% innych. Materiał może nie zachwyca, ale przynajmniej Mamita mi nie powie, że zbyt matowy, jak na codzienną sukienkę. Muszę tylko odwiedzić ciocię aby mi ją poprawiła, bo mam najwyraźniej zbyt wątłe ramiona (albo kiecka była szyta na wysportowane, barczyste kobiety). Siostra oczywiście radziła mi się zastanowić czy nie okaże się, że jakaś dziewczyna przyjdzie w takiej samej, ale postanowiłam to olać. Jeśli się zdublujemy to zwyczajnie będzie to znak, że obydwie mamy dobry gust. Teraz jeszcze tylko ogarnąć dodatki... I powinno być nieźle. radosna Julia
niedziela, 11 grudnia 2011
Rozrywki dnia wczorajszego trzeba odpokutować dzisiaj. No bywa. Ferdydurke już dokończyłam czytać, machnęłam sobie wypracowanie na polski i notatki na sprawdzian z angielskiego (że się ich nauczyć jeszcze powinnam to lepiej nie mówić), teraz czas ogarniać wstępną wersję prezentacji maturalnej tzn. wytwór z polskiego. Miałabym to wszystko za sobą wcześniej gdybym nie spędziła stanowczo zbyt dużo czasu na przeglądaniu sklepów internetowych w poszukiwaniu potencjalnej sukienki na studniówkę - znalazłam jedną, która zdaniem Bee i A. zwanej D. nie wpisuje się w klimat imprezy i powinnam dać sobie z nią spokój, ale... Ale nie umiem. Jest stanowczo za ładna, zbyt oryginalna i o dziwo D. zgodził się ze mną co do przypuszczenia, że to może być TA kiecka. Wyróżniałaby się i nie wyglądałabym w niej jak mała dziewczynka, która włamała się mamie do szafy (jest taka tendencja, że dziewczyny na studniówkach strasznie się postarzają ciuchami i tapetą, a jeśli mają typ urody, który im na to nie pozwala, kończą wyglądając jak tzw. stare malutkie). Co więcej, są szanse, że może wykrzesałaby nawet troszkę kobiecości z mojej dość kłopotliwej figury (nie, nie przestanę narzekać, naoglądałam się dziś zbyt dużo pięknych sukienek z bardzo niedobrymi dla mnie dekoltami). Eh, Makbet wg. Kurosawy mnie wzywa, więc znikam. dostałam czekoladki. kończą się. oj niedobrze... Julia
niedziela, 13 listopada 2011
W ramach rozpoczęcia cyklu 'Sukienek, w których chciałabym iść na studniówkę, lecz nie pójdę': sukienka nr. 1. Zalety:
Minusy:
Siostra wita dzisiejszy poranek bez twarzy (nie pytajcie) Julia PS. opinia D. po zobaczeniu zdjęcia: " jakoś tak abażurem mi pachnie " |
Zakładki:
Autorka szablonu
Czytam
Moje
Tagi
![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||