|
Blog > Komentarze do wpisu
"martwe przedmioty ożywają żeby mnie kochać"No i mam ferie. Z bólem gardła i zamarzniętym za oknem światem. Z serialami i fikuśnymi zadankami z matmy. Z prezentacjami, zaległymi wypracowaniami i całą resztą tego badziewia za które obiecuję sobie się zabrać (tak, oszukuję się, ale jeszcze mi wolno). Z paprykowymi chrupkami, truskawkową czekoladą i wyrzutami sumienia. Z kotami i Studentką Prawie Po Sesji (znaną również jako Siostra). Z D. i A. zwaną D. - nie razem (jak w przypadku alkoholu - nie mieszać) i dopiero wtedy kiedy zdecyduję się wygrzebać spod kołdry, odkleję od laptopa i mając na sobie stanowczo zbyt dużo ciuchów wyruszę w ten zły zimny świat. Z ciągłym gładzeniem się po włosach - skutek uboczny nowej odżywki jest taki, że efekt placebo zadziałał zbyt mocno i teraz nie mogę przestać myśleć o tym, że mam jedwabiście gładkie włosy. Z ogromną potrzebą zakupów i planowaniem zmiany fryzury - i wsadźcie sobie ten przesąd dot. obcinania włosów przed maturą. Z mózgiem zawirusowanym pytaniami o przyszłość. Julia wtorek, 31 stycznia 2012, juzia93
TrackBack
|
![]() |